Atlantyk podnosi się tu i opada dwa razy dziennie, a przy pływach syzygijnych różnica przekracza dwa metry — i wiedza o tym zmienia twoje wakacje. Przy odpływie Famara zamienia się w nieskończone lustro, w którym klif odbija się jak w jeziorze; naturalne baseny północy — te w Punta Mujeres czy Los Charcones — są wtedy idealne do kąpieli; a piasek wychodzi tam, gdzie godzinę wcześniej go nie było. Przy przypływie małe zatoczki kurczą się, a niektóre nadmorskie przejścia zamykają. Miejscowa zasada: sprawdzaj tabelę pływów (zrobi to każda aplikacja) tak, jak sprawdza się pogodę. Morze tej wyspy jest zegarem — naucz się je czytać, a zawsze przyjdziesz o dobrej godzinie.
Jest na Lanzarote spektakl, który powtarza się punktualnie dwa razy dziennie i nie pobiera opłaty za wstęp: oddech oceanu. Pływy — to powolne podnoszenie się i opadanie, wywołane przez Księżyc i Słońce ciągnące wodę planety — grają tu rolę dyskretną, ale decydującą: na kanaryjskim Atlantyku różnica między przypływem a odpływem wynosi około półtora metra przy pływach zwykłych i może przekroczyć dwa i pół metra przy pływach syzygijnych, tych z pełni i nowiu, kiedy Słońce i Księżyc ciągną drużynowo.
Dlaczego miałoby cię to obchodzić na wakacjach? Bo wyspa zmienia kształt razem z pływem, a to samo miejsce potrafi być dwoma różnymi przeżyciami zależnie od godziny.
Najlepszym przykładem jest Famara. Przy przypływie — piękna plaża. Przy odpływie — zjawisko: morze cofa się o setki metrów i zostawia równinę wilgotnego, wypolerowanego piasku, w której odbija się cały klif jak w lustrze — najsłynniejsze zdjęcie północy wyspy robi się właśnie tam, w ciągu dwóch godzin wokół odpływu. Naturalne baseny północnego wybrzeża grają w tę samą grę: kąpieliska w Punta Mujeres i Charco del Palo albo Los Charcones koło Playa Blanca — te turkusowe laguny wyrzeźbione w lawie — najlepiej sprawdzają się przy średnim albo niskim stanie wody, kiedy woda jest spokojna i przezroczysta; przy przypływie i falowaniu morze wlewa się górą i spokojna kąpiel zamienia się w pralkę. Działa to też odwrotnie: niektóre piaszczyste zatoczki pokazują najlepszą wersję przy przypływie, gdy woda przykrywa przybrzeżne skały.
Pływ to także bezpieczeństwo. Odpływ odsłania platformy śliskiej skały i wywołuje prądy odpływowe w zatokach i ujściach; przypływ potrafi odciąć powrót u podnóża klifu, który godzinę wcześniej obchodziło się suchą stopą — klasyczna ostrożność na dzikich odcinkach wybrzeża. Wędkarze z brzegu, zbieracze owoców morza (działalność regulowana: pobieranie skałoczepów ma swoje przepisy, nie zbiera się bez wiedzy) i surferzy żyją przyklejeni do tabeli pływów; sprytny przyjezdny też. To proste: każda morska aplikacja pogodowa albo wyszukanie hasła "tabla de mareas Arrecife" poda godziny na dany dzień, przesuwające się każdej doby o jakieś 50 minut.
Bonus dla ciekawskich: pływ napędza dwa cuda z tej kolekcji. Jezioro w Jameos del Agua dyskretnie podnosi się i opada wraz z nim — morze przesącza się przez skałę (karta 01) — a saliny Janubio (karta 28) piją z oceanu właśnie dzięki temu pulsowi. Nawet Charco Verde w El Golfo odnawia się przez przesączanie sterowane pływem.
Krótko mówiąc: morze Lanzarote ma rozkład jazdy i jest on publiczny. Połowa jego najlepszych momentów — lustro Famary, kąpiel w Los Charcones, długi spacer brzegiem — to spotkania umówione z pływem. Zapisz je sobie.
